niedziela, 7 października 2012


Nie będąc tu tak długi czas , jest zbyt dużo tematów które powinnam tutaj poruszyć. 
Moja nieobecnośc została spowodowana moim pobytem za granicą = pracą , brakiem czasu , dostępu do sieci i trwających wakacji . 

Jako , że mój powrót rzutuje z pewnością na istnienie badź życie tego bloga mam nadzieję że uda mi się tchnąć w niego więcej o wiele więcej życia niż dotychczas. 

Moje życie napewno przez ten okres życia zmieniło się można nawet użyć określenie diametralnie , zrozumiałam wiele rzeczy, dorosłam psychicznie. 

Od października jestem studentką pracy socjalnej. Nie było to planowane - matura swoimi wynikami mnie zadowoliła jednak studia wiązałam z czymś zupełnie innym . Teraz czuję że jednak odnajdę się w tej dziedzinie i wiąże z nią wiecej swoich planów. 

Jak każdy z Nas , ciągle chciałabym udoskonalać swoją rzeczywistość z którą ostatnio niestety nie za dużo działałam . Brak jakich kolwiek planów, życie znudzonej 19 latki której wydaje się że jest beznadziejna . = ostatnie kilka tygodni . Na szczęście z każdym dniem to się zmienia a moje pokłady energii wciąż się zwiększają . 

Zaczynając nowy etap zupełnie inny od dotychczasowych podnoszę głowę i szukam nowych pomysłów na swoje własne, jakże ważne życie :)

poniedziałek, 11 czerwca 2012


Długo , bardzo długo przymierzałam się do dodania jakiegokolwiek postu. Brak pomysłu , chęci powodowały że moje podejścia spełzały na niczym . Tak oto dzisiejszego deszczowego dnia Cameron rusza na swojego bloga :) .

Okres który teraz przechodzę można nazwać ciagłym leniuchowaniem . Maturzystka, której pozostało czekać na wyniki matur z wielką niecierpliwością nie robiła ostatnio NIC. Podkreśla swoje wielkie NIC mimo tego , że zdążyła zrobić wiele rzeczy których sama niedocenia być może dlatego że jest urodzoną perfekcjonistką.

Chwile w których trwam w obecnym czasie są niezwykle stresujące. Pozostało mi niewiele czasu na wybranie kierunku studiów ( TAK TAK wciąż się waham ) i zarejestrowanie się w internetowej rejestracji kandydatów, załatwienie wszelkich formalności co przyspiesza fakt, że w najbliższym czasie wyjeżdzam za granicę . Czuując się niezwykle dziwnie i nie chodzi tu o psychologa :)  próbuję zwalczyć natężone objawy alergii stosując niezliczoną ilość medykamentów .

Moja organizacja czasu znikneła w zapomnieniu, co niezwykle bardzo mnie martwi mam nadzieję, że moja JA która wierzy w swoje siły powróci szyybko i znouw powrócę do działań i projektów które udało mi się zacząć.
Mianowicie : nauka języków które uwielbiam a teraz brak mi chęci , nauka gry na gitarze ażeby nie było nudno i wiele wiele innych o których w tym momencie zapomniałam :D .

W tej chwili wracam do mojej funkcji kury domowej która dzisiaj niezwykle mi się podoba ( o dziwo ? ) czyżby działanie uspokajające ? . oraz gotowania jako swojej pasji .

mimo nienastrajającej ( chyba źle to ujęłam ) pogody do działania , życzę wiele siły do realizacji swoich celów ;*

poniedziałek, 30 kwietnia 2012


W moim życiu nadszedł gorący czas i nie chodzi to tylko o pogodę , która nastraja mnie pozytywnie a jednak o maturę do której zostało bardzo mało czasu ( pierwsza już w piatek ) . 
Moje przygotowania do niej miały raz lepsze raz gorsze skutki. Chciałabym mieć to za sobą jednakże ciągle mam przeświadczenie że nie jestem przygotowana , nie uświadamiam sobie faktu że to JUŻ. 

Zapewne za dwa tygodnie rozpoczną się moje upragnione wakacje podczas których czeka mnie dużo wyzwań oraz realizacji wielu planów. Wyjazd zagraniczny, praca , wybór uczelni itd itd . Wierzę że odnajdę własną siebie która w tej chwili czuję się nieco zagubiona i będę zmieniała swój świat nie od jutra lecz od dzisiaj . 





poniedziałek, 2 kwietnia 2012

Postanowiłam tu wrócić .
Moze zacznijmy od celów które sobie stawiałam :
I jak ? Coś tam się działo ale nie tak jak bym chciała .Ciągle odkładanie na potem ' od jutra już napewno ! ' i tak dalej i tak dalej wiadomo jak działają :) . Wiele niedokończonych spraw czyni to że czuję się beznadziejnie .
Znalazłam się w zaułku z którego trudno mi wyjść, wiele problemów które narastają tym bardziej sprawiają że czuje się beznadziejnie a przeswiadczenie że mogę liczyć tylko na siebie również to poteguję .
Ciągłe użalanie jak już wiele razy sobie to powtarzam nic nie wnosi . Poczatek miesiąca jest dla mnie punktem w którym muszę wziąść się definitywnie w garść niezaleznie od wszystkiego .
Mam nadzieję że uda mi się ! Biore się w  garść  dla własnej siebie.

niedziela, 19 lutego 2012

Czasami zdarza mi się wracać myślami do niedawnego czasu który poświęcałam tak naprawdę NA NIC .
Od kilku miesięcy małymi krokami - raz lepiej raz gorzej uczę się produktywnego wykorzystywania czasu . Jak już wspomniałam bywają lepsze i gorsze chwile ale zawsze przecież podnosimy się z upadków które dają nam pewne doświadczenia i spojrzenie na sprawę .


Jeszcze do niedawna przez krótki czas wspaniałym pomysłem uważałam i uważam w sumie robienie wszelkiego rodzaju list , karteczek z rzeczami planami które mamy do wypełnienia. Trzymanie , zawieszanie ich w widocznych miejscach . Jednak kilka dni temu opusciłam ten pomysł - moje plany w zależności powrotu ze szkoły często się zmieniały wypadały pewne niespodziewane wydarzenia a ja miałam w sobie poczucie winy że nie zrobiłam tego czy owego . W obecnej chwili nie mam list na każdy dzień . Plany bądź rózne notatki zapisuję w kalendarzu : spotkanie zaliczenie sprawdzian kartkówka itd. Ale zapewne wrócę do nich za jakiś czas raczej bliski .

Cieszę się z tego że staram się ( tak sama z siebie ) oszczędzać swój czas i wykorzystywać go jak najlepiej . Bez zbędnego narzekania że nie zdążyłam zrobić pewnych rzeczy - poniewaz odłozyłam je na później ( bywało tak kiedyś bardzo często ) . Oczywiście przyznaje się bez bicia że miewam czasami dzień lenistwa jednak jakoś udaje mi się wziąść w garść i idę dalej . Wiem że nie jest perfekcyjnie jednak porównując czas kilka miesięcy temu i teraz widzę niesamowitą różnicę .


Kolejnym wyzwaniem które sobie stawiam jest wcześniejsze wstawanie . Mam  nadzieję że uda mi się jakoś wytrwać . Jutro pobudka o 6 :00 . Zobaczymy jak się spiszę :) .

sobota, 18 lutego 2012

nadszedł czas bym w końcu napisała odpowiedniego w pewnym sensie bloga .

luty rozpoczął się nowymi wyzwaniami , pewnym ocknięciem do rzeczywistości , z jednej strony niesamowitości życia z drugiej trudności w podejmowaniu decyzji i tego że wszystko zależy od nas . chaotyczne wiem .

już w lutym spełniłam jedno z moich postanowien noworocznych - zdanie prawo jazdy . szczęśliwość z tej oto przyczyny jest ogromna . tym bardziej że sama w siebie nie wierzyłam  .

te zimowe dni są dla mnie niezwykle przytłaczające a jeśli dochodzi do tego mój ' niefajny ' humor to gorzej już być nie może. czekam tylko na wiosnę która wniesie ( jak zwykle ) więcej optymizmu w moje życie.


zmagania siebie samej ze sobą ... ach jakie to ciężkie ;)

środa, 1 lutego 2012

Styczeń był dla mnie miesiącem kiedy miałam dużo energii i zapału by zmienić własną rzeczywistość .Pełna zapału do spełniania noworocznych postanowień. Pierwszy tydzień rzeczywiście taki był . Potem zaczęła jednak opadać niczym mgła by podnieść się w ostatni dzień owego miesiąca.

Podsumowując :

- angielski 50/50 . Czasami byłam leniem i zdarzało mi się do niego nie przykładać. Robiłam czasami go na odwal jednak trzeba się poprawić.
- przedmioty zdawane na maturze - matematyka - pracowałam jednak czuję niedosyt. nie było tak jak chciałam . polski - zawalony kompletnie. WOS - poświęciłam mu najwięcej czasu . Efekty ? Umiarkowane.
- lepiej było z czytaniem styczeń kończę z pokaźną liczbą przeczytanych książek oraz filmów i seriali ( seriali w j.ang. )
- praca nad własnym sobą leży . zdecydowanie za dużo się denerwuję co ma wpływa na otaczające mnie osoby :) . styczeń spędziłam w domu nie rozwijając swoich relacji międzyludzkich . ze zdrowiem też nie najlepiej a wizyta u fryzjera przełozona na kolejny miesiąc - luty.
- dobrze poradziłam sobie z moim zamiłowaniem do gotowania , w moim dorobku kulinarnym pojawiło sie wiele nowych dań
Podumowując czeka mnie dużo pracy , wierzę jednak że jakoś sobie poradzę z własnym lenistwem i niewiarą w własną mocą i pesymizmem że nie uda się.  muszę nałożyć sobie również limit na internet bo stanowczo pochłania mi zbyt wiele czasu. A przecież czas to pieniądz - bynajmniej niby .